
Zapraszamy Państwa do rozkoszy wizualnej jakiej niewątpliwie dostarczają AKTY KOBIECE Zbigniewa Dębskiego , któremu w zasadzie ta galeria jest poświęcona.
Znajdziecie tu Państwo również wybrane prace innych dobrze zapowiadających się malarzy jak chociażby Bartłomiej Kownacki.
Zachęcamy również do wejrzenia w PRZESTRZEŃ abstrakcji, posłuchania natury w PEJZAŻACH i ulepienia bałwana przed dworcem w ŻYRARDOWIE.
Zbigniew Wacław Dębski ur. się w 1931 r . Lata swojego dzieciństwa spędził na Podlasiu, na krótko przed wybuchem II wojny światowej trafił do Warszawy. Malarstwo studiował w latach 1950-56 w pracowniach profesorów : Antoniego Łyżwińskiego, Michała Borucińskiego, Edwarda Kokoszko, Kazimierza Tomorowicza. Dużą rolę przywiązywał do plenerowych korekt profesorów : Stefana Samborskiego i Eugeniusza Eibischa. W zasadzie do dzisiaj tj. dnia otwarcia galerii ukazującej jego dorobek twórczy , artysta nieznany.
Dlaczego ?
Mając na uwadze moje rozmowy z artystą odpowiedź nie jest prosta.
Na pewno nie jest tak, że sam artysta ( który przez wielką skromność nigdy tak siebie nie nazywa ) chciał przez tyle lat pozostać niezauważony. Próbował.
Ale co trzeba było zrobić w latach sześćdziesiątych , żeby odnieść sukces na rynku malarstwa ?. Były dwa wyjścia. Uprawiać malarstwo ideologiczne narzucone przez ówczesnych komunistów albo związać się z Kościołem .
Problem polegał jednak na tym, że w kanonie jednych i drugich nie występowało pojęcie Akt kobiecy.
W wyniku mojego prywatnego trwającego blisko rok śledztwa ponad wszelką wątpliwość mogę stwierdzić, że Zbigniew Dębski jako pierwszy w powojennej Polsce namalował akt kobiecy – obraz olejny na płótnie. W latach kolejnych jeszcze kilka, które jak ten pierwszy, światło dzienne ujrzały dopiero po pięćdziesięciu latach - w tej galerii.
Twórczość Dębskiego to nie tylko akty kobiece, również pejzaże, abstrakcja, architektura i kopie Goi czy Brandta ( zresztą doskonałe ).
To rzemiosło – jak sam mówi – przyświecało celowi nadrzędnemu jakim był akt.
Akt, w malarstwie zarówno dawniej jak i współcześnie wywołuje takie same emocje choć dzisiaj o wiele trudniej artyście znaleźć taką formę ukazania uroku kobiecego ciała ( założenie aktu ), żeby przykuć uwagę widza. Sex, erotyka, pornografia to pojęcia jeszcze nie tak dawno konspiracyjne, dzisiaj nagminnie występują chociażby w fotografii artystycznej – potencjalnego przeciwnika nr 1.
Tutaj rodzi się zasadnicze pytanie, co widz chce tak naprawdę zobaczyć w obrazie przedstawiającym akt kobiecy.
Czy ten obraz ma być realny ( emocje na poziomie seksu ) czy surrealistyczny ( duchowość ) choć czasem właśnie duchowość wyzwala większe emocje na poziomie seksu.
W tym aspekcie akty Dębskiego są nośnikiem zarówno jednych jak i drugich.
Akty Dębskiego to magia kolorów - nadkolorowość, ale nade wszystko arcydzieło pędzla. Ale mistrzostwo polega na „wykorzystaniu w całości” płótna. Przesuwanie barw i kolorów jak również światłocienia następuje po przekątnej i to bez względu na to czy zaznacza kreską geometrię czy też nie .
Maksymalne wypełnienie płótna kolorem i stopniowanie napięcia w aktach powoduje ich umuzykalnienie, zresztą doskonale się je ogląda słuchając symfonii.
Trudno je opisywać bo to jest należne prawo każdego widza z osobna.
Oto zdawkowe odczucia niektórych z nich:
wstyd, chaos myśli, panika wywołana brakiem czasu ( żeby dokładnie zobaczyć obraz ), pożądanie na wyciągnięcie ręki, indywidualna narracja, ciepło, tęsknota i marzenia, obnażanie niewiedzy.
Ażeby je zobaczyć jeszcze inaczej musimy wrócić do lat pięćdziesiątych.
W 1956 roku Dębski, Makowski ,Opałka, Lebenstain i inni kończą warszawską ASP.W tym czasie mamy zamieszki w Poznaniu a Europa jest ogarnięta zimną wojną. Start artystów do zarabiania pieniędzy przy pomocy pędzla sprowadza się do poziomu poniżej zera. Zmierzch ląduje na regale. Kilka kolejnych lat to szukanie własnej formy i stylu.
Ale gdzie swoje prace wystawiać ?
Jest Matka Partia i Ojciec Kościół. Dębski wybiera to pierwsze (nigdy nie był jej członkiem ). Wreszcie jakaś stała praca i pieniądze na płótna i farby. Ale Matka Partia w zamian żąda siebie. Północ ląduje na regale. Jednocześnie rośnie zapotrzebowanie na płótna dekoracyjne ( w tym czasie nie istnieje telewizja i kolorowe czasopisma ) bo intensywnie rozwija się budownictwo. Realizm sprzedaje się świetnie a Dębski jest w tym mistrzem. Niestety W Południe i kolejne akty lądują na regale.
Przychodzi moda na surrealizm. Makowski trafia w dziesiątkę.
Dębski elementy surrealizmu dołącza do kobiecego ciała. Tak powstaje arcydzieło polskiego powojennego aktu – Akt Prowincjonalny a następnie Oko Labiryntu i Tabernakulum. To już jest tryptyk tworzący nową formę – znak rozpoznawczy artysty. Niestety i one po krótkim pobycie w Zachęcie wracają do autora. Jeszcze nie czas na odważne malarstwo – zbyt odważne. Kolejne próby wystawiennicze kończą się obrzucaniem szyb galerii jajkami i oblewaniem farbą. Dębski wraca do „rzemiosła” – pejzaże ( ale jakie !!! ), architektury i abstrakcji ( genialnej ). Ukradkiem i dla samego siebie maluje - Wszystko Na Sprzedaż, Niebieski Wąż i Rubin – nowa forma aktu staje się faktem ku własnemu zadowoleniu artysty.
Lata 90-te to Miniona Epoka na wystawie w warszawskiej ASP. Obraz malowany przez 10 lat – jedyny w jego twórczości uhonorowany wystawieniem dla zwiedzających, w miejscu przeznaczonym dla arcydzieł . I zasłużenie.
Historia Dębskiego obnaża prawdę o życiu jednostki, jej indywidualności, chęci życia – a właściwie przetrwania w czasach komunizmu.
O tym czy to życie było trudne artysta ma własne zdanie.
Na pewno nie docenienie własnej wartości potrafi się odbić na każdym człowieku nie koniecznie będącym malarzem i bez względu na ustrój.
W pewnym okresie swojego życia Dębski swoją wartość udowadniał malując kopie – tylko dla siebie - Zaloty Brandta. Po czym namalował własną wersję. Biorąc pod uwagę doskonałość kopii pewnie dzisiaj Brandt namalowałby wersję Dębskiego a na pewno nie miałby nic przeciwko niej.
Pejzaże Dębskiego to nadzwyczajny warsztat „kolorowej drukarki Braille’a”.
Architektura wyzwala dynamikę.
Dotychczasowa 50-letnia twórczość artystyczna Dębskiego ukazuje dzieje artysty, który jak sam mówi „realizm ma we krwi”.
Człowieka wielce skromnego i trochę na własne życzenie wyalienowanego w środowisku malarzy polskich.
Człowieka, który nie poddawał się aktualnym modom i trendom.
Człowieka, który 50 lat czekał na pokazanie swoich dzieł.
On i jego kobiety.